Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
cesarz
Piszę tę reakcję drugi raz przez błąd 503 - no już ja pierdolę... :/ No to jeszcze raz:

Wydaje mi się, że rozumiem ten problem od środka... Zdawałem maturę rozszerzoną z matmy i może faktycznie przez chwilę jak ją zdawałem byłem mądrzejszy (z matematyki) od przeciętnego obywatela, ale absolutnie znajomość zaawansowanych przedmiotów ścisłych nie daje dzisiaj pracy (może w 1975 było inaczej - nie wiem). Zwłaszcza, że tego co miałem na maturze i tak już prawie nie pamiętam... Trudniejszej matury nikt by nie zdał, ale nie oznacza to, że ludzie nagle zaczęliby się uczyć i dostawać lepsze zarobki (co innego, że faktycznie dzisiejszy system nauczania równa wszystkich w dół). Ale jest inny pomysł...

Można zlikwidować maturę (nareszcie!!!). Egzaminy wstępne na studia byłyby wtedy organizowane przez poszczególne uczelnie (przynajmniej te publiczne).

Egzamin taki mógłby już być naprawdę zaporowy i trzymać tzw. "poziom" - nikt nie przejmowałby się tym, że wszyscy muszą go zdać (jak maturę) - ludzie przestaliby się dostawać na studia. Ba stopień trudności można by różnicować - robiąc trudne egzaminy na kierunki humanistyczne, a łatwiejsze z przedmiotów ścisłych przyciągając na nie odpowiednią ilość studentów. Teraz jest to niemożliwe, bo matura jest równa dla wszystkich.

Poza tym praca w budce z kebabem, czy sprzedaży frytek też jest BARDZO potrzebna - to, że płaca jest mała nie znaczy, że praca takiej osoby jest niepotrzebna (ale przy likwidacji matury osoba taka nie marnuje pięciu lat tylko od razu idzie do pracy, ponieważ nie jest po prostu w stanie zdać żadnego egzaminu wstępnego na studia).

Ale to jest oczywiście fantazja - nikt w rządzie nie ma jaj żeby zlikwidować maturę :( , więc... należy wykorzystać to, że żyje się w państwie idiotów na własną korzyść (np. samemu ucząc się przydatnych rzeczy - niekoniecznie sinusów, granic, logarytmów itd. :/ , bo dla większości ich nauka nie ma żadnego sensu) i zgarniając tym samym lepsze pensje niż średnia krajowa.

A humaniści są przecież na każdym kroku ostrzegani, że ich studia nie dadzą im pracy... więc to tylko ich wina, że poszli np. na socjologię :)

Poza tym są inne pomysły... ale jestem przeciwnikiem prostych rozwiązań - bo prostu zwykle nie działają jak należy: Ile już było od 1990 roku "reform" edukacji?

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl